SCORN. Moja pierwsza (i zapewne ostatnia) opinia. Klimat Gigera i Beksińskiego przyciąga. Ale cóż z tego, jak w piękną (czytaj: specyficzną i charakterystyczną wizualnie) otoczkę wpakowano nudny symulator chodzenia… Po pierwszych minutach czar prysł. MamCzytaj dalej…
