Wiosna i Wielkanocne jare

Wiosna i Wielkanocne jare

Wiosna i Wielkanocne jare. Jesień jest ponura, zima zawsze za długa a lato zbyt krótkie. A wiosna? Wiosna jest wytęskniona. Żadnej chyba pory roku nie wyczekujemy tak, jak wiosny. Nawet u niezbyt uwrażliwionych osób pierwsze promienie wiosennego słońca, pączki na drzewach czy wychylające swe maleńkie, kolorowe główki, krokusiki budzą czuły uśmiech i westchnienie ulgi na myśl, że wreszcie nadeszła. Wiosna to czas kiedy pradawne i współczesne obyczaje zlewają się w jedno, łącząc tradycje i pokolenia. Przychodzi co roku, zawsze tak samo ustrojona i zawsze darowuje nam to samo, chęć i energię do działania. A my zawsze witamy ją z takim zachwytem jakby to było nasze pierwsze z nią spotkanie.

Od wieków, na całym świecie nadejście wiosny witano z radością.

Wiosna to początek, wszystko zaczyna się od nowa. Budzi się do życia uśpiona przyroda, zaczynają się miłosne gody tworzące nowe życie i budzi się matka ziemia gotowa do rodzenia nowych plonów. Ten odwieczny cykl przyrody zawsze budzi w nas zdumienie i zachwyt.

Wraz z nadejściem wiosny cały starożytny świat witał także nowy rok.

W Rzymie, do czasu reformy kalendarza w 46 roku p. n. e. nowy rok zaczynał się w marcu, który był pierwszym miesiącem roku. Stosowane do dziś w wielu językach nazwy miesięcy (np. October) to pozostałość po starożytnym kalendarzu.Dokładnie w równonoc wiosenną, świętem Jarym rozpoczynali kolejny rok nasi słowiańscy przodkowie.

Z racji niezwykłości pory, wiosna obfitowała w rozliczne święta i tradycyjne obrzędy, z których, dzięki zaadaptowaniu przez późniejsze chrześcijaństwo, całkiem sporo przetrwało do dnia dzisiejszego.

Jedną z pozostałościowi po pradawnych tradycjach jest święcenie pokarmów, ognia i wody, przygarnięte przez święta Wielkanocne, najważniejsze i obdarzone mistyczną dramaturgią święta chrześcijańskie.

Wielkanoc u chrześcijan

Dla chrześcijan wiosenne święta to znak przymierza z Bogiem i odrodzenia wiary w życie wieczne, symbolizowane poprzez mękę, śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa. Święta te poprzedza 40-to dniowy post a zaczyna się on w Środę Popielcową. Dawniej, rygorystycznie przestrzegano postu. Umartwiano się i modlono. Post nie jest jednak wymysłem religii chrześcijańskiej. Ograniczenie racji posiłków w przedwiośniu wynikało z prostego powodu kurczących się zapasów jedzenia zgromadzonych jesienią. Post doskwierał szczególnie gdy zima zbytnio się zasiedziała. Ale im dłuższy był okres zaciskania pasa tym powitanie wiosny radośniejsze.

Natrętną zimę poganie starali się przegonić na różnorakie sposoby. Jednym z najbardziej znanych było topienie kukły. Albo palenie jej na stosie. Albo też łączono obydwie tradycje. Kukłę, Marzannę lub Marę, symbolizującą boginię zamieszkującą krainy zmarłych, topiło się zawsze w rzece. Nigdy w jeziorze, gdyż władała ona również „martwymi wodami”.

Same święta wielkanocne obfitują w starożytne, pogańskie tradycje.

Jedną z nich jest święcenie pokarmu. Tradycyjnie, nadejście wiosny witano ucztami i zabawą przy wielkich ogniskach. Jajka, symbol płodności i nowego życia czasem ozdabiano rysunkami, magicznymi formułami czy symbolicznymi rytami. Po uczcie, skorupki jaj zakopywano na polach wierząc, iż dzięki temu zapewnia się rodzinie czy osadzie urodzaj. Dziś także wielu gospodarzy postępuje podobnie. Pączkujące gałązki wiązano w bukiety i je również zakopywano w ziemi. Ten obyczaj odnaleźć można w tradycyjnej palmie wielkanocnej, święconej w kościołach w Niedzielę Palmową, dawniej zwaną też kwietną albo wierzbną. Dla chrześcijan jest ona wspomnieniem wjazdu Jezusa do Jerozolimy. Na wielu wsiach wciąż żywy jest zwyczaj zakopywania poświęconej palemki pod pierwszą zaoraną bruzdą. Wielkanocna palma, zatknięta za święty obraz na ścianie miała też chronić dom przed uderzeniem pioruna. Ogień i jego moc oczyszczająca, także znane są dzisiejszym tradycjom. W kościołach w Wielką Sobotę, tuż po zapadnięciu zmroku święci się ogień. W tym samym czasie odbywają się czasem chrzty nowo narodzonych dzieci.

Śmigus- Dyngus

Kolejną wspólną, chrześcijańsko – pogańską, tradycją jest Śmigus – Dyngus. Dawniej były to dwa odrębne obyczaje. Śmigus był dniem oblewania a Dyngus dniem chłostania. Chłopcy oblewali wodą panny na wydaniu. Jeśli panna nie została solidnie zmoczona znaczyło to, że nie cieszy się zbytnim powodzeniem u kawalerów. Dla wielu z nich był to prawdziwy dramat. Dyngus, z kolei wywodzi się z tradycyjnych wiosennych kąpieli i smagania wierzbowymi witkami. Wierzono, iż dzięki porządnemu wychłostaniu ciało zostaje oczyszczone z chorób i zimowej ospałości. Do dziś, w niektórych rejonach Polski przetrwał zwyczaj smagania dziewcząt po nogach i wykup z chłosty za pomocą wielkanocnych pisanek.

Zgodnie z tradycją kościelną w niedzielny poranek po Wielkiej Sobocie zaczyna się świętowanie. Jezus zmartwychwstał. Dzięki swej śmierci na krzyżu odkupił nasze grzechy i przynosi ludzkości nadzieję. To najstarsze, bo ustanowione już w II wieku i najważniejsze święto chrześcijańskie gdyż ofiara Chrystusa jest kamieniem węgielnym religii chrześcijańskiej. Pomimo, iż poprzedzone postem i okresem pokuty, są to święta bardzo radosne i piękne, przepełnione mistyką chrześcijańską. W wielu miejscach odgrywane są inscenizacje pasyjne męki pańskiej. Najsłynniejsze i chyba najbardziej dramatyczne, od lat można oglądać w Kalwarii Zebrzydowskiej.

Pogańscy Słowianie, 23 kwietnia organizowali też głośnie, rozśpiewane korowody, mające na celu obudzenie boga Peruna i wywołanie pierwszej wiosennej burzy. Długo jeszcze po nadejściu ery chrześcijan korowody owe miały miejsce. Później patronaż nad nimi powierzono w Polsce św. Wojciechowi, który jako święty łagodny i cichy korowody te, niestety uśmiercił.